niedziela, 24 sierpnia 2014

FILMY: "Wywiad rodzinny", czyli mrok i przygnębienie

Patrząc na francuską kinematografię, jedynymi gatunkami, które (jak dotąd) wydawały mi się interesujące, były komedia i sensacja. No bo któż nie zna kultowej serii "Taxi" czy "13. dzielnicy"? Znają chyba wszyscy... Niemniej jednak oglądam ostatnio bardzo dużo filmów kryminalnych, dlatego nie mogłem zignorować także i francuskich produkcji.

"Wywiad rodzinny" to film, który swoją premierę miał w 2011 roku. Akcja skupia się na Stephane Monnereau (Yvan Attal), który - chcąc odpocząć po stresującym śledztwie jakie niedawno przeprowadzał - zabiera żonę i syna na urlop do górskiej miejscowości położonej niedaleko miejsca ich zamieszkania. Od początku filmu widać wyraźnie, że małżeństwo przeżywa kryzys; Stephane i jego żona Valerie wciąż się kłócą, głównie z winy policjanta, który jest dla kobiety niemiły, a czasami wręcz wydaje się, jakby jej zupełnie nie szanował. Cała urlopowa wyprawa przebiega w nerwowej i przygnębiającej atmosferze, jednak najgorsze jest to, że w trakcie podróży psuje się auto Stephane'a. I od tej chwili wszystko dopiero nabiera rozpędu.

Policjant wyhamowuje gwałtownie na środku drogi, twierdząc, że przed maską auta właśnie przebiegł dzik. Nikt ze współpasażerów nie potwierdza jednak jego zdania. Niestety, auto nie chce ruszyć dalej, dlatego Monnereau'owie oczekują na pomoc, która krótko potem pojawia się w osobie pewnego tubylca-kierowcy.

Nie chcąc zdradzać całej fabuły, pokuszę się tylko o kilka najważniejszych punktów, które pojawiają się w dalszej części filmu. Kierowca jeepa podwozi rodzinę na pobliską stację benzynową. Tam Stephane prosi mechanika o pomoc i obaj mężczyźni oraz syn małżeństwa wracają po zepsute auto. Matka zostaje na stacji, ponieważ w aucie mechanika nie starczyło dla niej miejsca.

Okazuje się, że z autem jest wszystko w porządku. Ojciec i syn wracają po matkę, jednak na miejscu okazuje się, że kobieta po prostu zniknęła. Tak, jakby wsiąkła w ziemię. Nikt nie wie, gdzie jest; pracownica stacji pamięta tylko, że wyszła na zewnątrz... i zniknęła.

Policjanci z pobliskiego komisariatu zaczynają podejrzewać, że zaginięcie kobiety jest sprawką męża. Tutejszy komendant (w tej roli niejaki Pascal Elbe, który wygląda jak starszy brat Snoop Dogga - naprawdę!) nie wierzy w zapewnienia Stephane'a, że nie ma on nic wspólnego z zaginięciem żony. Mimo to, okazuje się, że poszukiwana kobieta skrywała przed policjantem wiele tajemnic i wcale nie była szczęśliwa w tym małżeństwie. Stephane'a wariuje; z jednej strony nie dopuszcza do siebie myśli, że to on mógł być sprawcą tej sytuacji, z drugiej zaczyna się zastanawiać, czy był aż tak beznadziejny, że żona postanowiła opuścić i jego, i ich kilkuletniego syna.

Film "Wywiad rodzinny" jest mroczny i do końca trzyma w napięciu. Choć zakończenie nie jest szczególnie zaskakujące (a przynajmniej ukazane jest w sposób, który ni ziębi ni grzeje), to warto go obejrzeć, choćby dla bardzo dobrych ról głównego bohatera oraz komendanta miejscowej policji; Elbe, jak się wydaje, miał zagrać drugoplanową rolę, a w kilku miejscach ukradł rolę pierwszoplanowemu koledze. Co ciekawe, scenarzysta filmu Mancuso, to były policjant, i pisząc scenariusz, korzystał z doświadczeń jakie nabył, pracując niegdyś w policji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz